Dzień wolności – czas na przyjemności

lala

Dzisiaj mam wolniejszy dzień, gdyż należę do grona osób, które pracują zdalnie więc mam nienormowany czas pracy. Większość osób uważa to za ogromną zaletę, ja jednak, jak zdążyłem już wspomnieć, mam problemy z organizacją, dlatego często przekładam wiele rzeczy na później, a w efekcie siedzę do wieczora przed ekranem komputera. Na szczęście wczoraj udało mi się ze wszystkim wyrobić i dzisiaj mogę sobie poleniuchować. Nie ma to jak weekend w środku tygodnia. Plan na spędzenie tego dnia może być tylko jeden – kino! Od prawie tygodnia wybieram się na nowy Blair Witch, nawet mimo nieprzychylnych recenzji. Już tak mam, że sam muszę sobie wyrobić zdanie na temat danego filmu, bo inaczej nic mnie nie przekona. Idę z otwartym umysłem i kasuję wszystkie niepochlebne opinie, które zdążyłem już usłyszeć. Przyzwyczaiłem się zresztą, że często podobają mi się filmy, które większość osób zdecydowanie odrzuca. Staram się patrzeć całościowo, a film to nie tylko fabuła, czy gra aktorska.

photos.photo.photo_ofPo drodze do kina zahaczę pewnie o jakiś fast food. Moja dziewczyna jest wielką fanką diet i ogólnie zdrowego stylu życia. Jakiś czas temu wprowadziła nową dietę – dieta antyrakowa, czy coś w tym rodzaju. Ponoć dzięki temu będziemy żyć dłużej i przede wszystkim lepiej, co według niej znaczy oczywiście zdrowiej. Jestem typowym samcem i wszelkie diety zupełnie mnie nie interesują. Nie interesuje mnie też jeszcze jedno – gotowanie. Spędzenie godziny w kuchni to dla mnie za wiele, dlatego jem te wszystkie gotowane warzywa, z czystego lenistwa, a i moja luba jest zadowolona. Gdybym tylko coś się odezwał zapewne sam musiałbym zacząć gotować więc przeczekam ten okres. Zawsze można coś podjeść w tajemnicy, nie mówiąc już o popcornie w kinie.

Jak wrócę zdam relacje i powiem czy warto się wybrać. Czekajcie zatem cierpliwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *